Ostatnio najgłośniej jest o tym, jak ożywić Starówkę/Śródmieście. Lekarstwo jest wg mnie potrzebne także tzw. Dzielnicy Dworcowej, czyli okolicom ulic Dworcowej, Piłsudskiego i Drzymały. Co prawda jest ona rewitalizowana przez Miasto Chojnice, ale mam wrażenie, że na niektórych polach nie idzie we właściwym kierunku. Remonty domów czy odnowienie parku Wzgórze Ewangelickie, to nie może być koniec rewitalizacji.
Na wstępie chciałbym zastrzec, że na moich oczach ta dzielnica zmieniała się, gdyż od urodzenia przez 26 lat tam mieszkałem, a potem regularnie jej teren odwiedzałem, obserwowałem. W parku im. Róży Luksemburg, czyli w parku Wzgórze Ewangelickie, uczyłem się chodzić i jeździć na rowerku po dnie nieczynnej fontanny. Później uczyłem się grać w szachy w Domu Kultury Kolejarz, oglądałem tam filmy w kinie. Bywałem tamże na zabawach czy na wystawie eksponatów nt. pobliskiego węzła kolejowego czy o czasach z lat 1980-1981 ze zbiorów Zbigniewa Reszkowskiego.
A co mamy dziś? Dom Kultury Kolejarz od dawna nie istnieje (na slajdzie poniżej foto z 2003 roku z archiwum Dariusza Wałdocha). Gdy „umierał” nikomu nie przyszło do głowy we władzach miasta, by przejąć go od władz PKP i utworzyć tam filię Chojnickiego Domu Kultury czy utworzyć miejską świetlicę. W ramach programu rewitalizacji tej dzielnicy powstała co prawda miejska świetlica o architekturze nie bardzo pasującej do sąsiednich budynków przy ul. Dworcowej (na slajdzie powyżej, screen z Google Maps). Ale jest ona adresowana przede wszystkim do seniorów. Wyrwa po DKK przy ul. Warszawskiej pozostała.
Osobny rozdział chciałbym poświęcić budynkowi dworca kolejowego. Wiele lat, jeszcze przed 1989, mówiono i pisano o konieczności przedłużenia przejścia pod torami do ulicy Nad Dworcem. I w końcu to zmaterializowało się. Znacznie to ułatwia dojście do jego budynku od strony Dzielnicy Dworcowej, czyli z kierunku ulic Łanowej, Warszawskiej czy Spółdzielczej. Tylko po co oni tam mają iść? By uzyskać jakieś informacje od miejskich strażników, którzy zajęli całe piętro? By obejrzeć wystawę muzealną o historii kolei w Chojnicach? Raz by samemu, czy drugi raz z rodziną spoza Chojnic, to tak, ale potem? Chojniczanie nie czekają tam na przesiadkę, a bilet najczęściej kupują online. Gdy wiosną br. relacjonowałem pobyt w Chojnicach wycieczki z Bydgoszczy, której uczestnicy przyjechali do nas pociągiem i zwiedzanie miasta rozpoczęli od dworca (ich przewodnikiem był Damian Otta), to jej organizator wspominał, że w poczekalni nie raz spotykał bezdomnych. By ten dworzec ożył, to musi w nim być oferta dla mieszkańców z tej dzielnicy. Na dworcu w Kwidzynie, który zajął I miejsce w głosowaniu ekspertów, jest siedziba Miejskiej Biblioteki Publicznej. Gdyby centrala Straży Miejskiej pozostała w centrum miasta, a na dworcu byłby tylko tzw. komisariat SM, to byłoby tam miejsce i na filię MBP, i na świetlicę osiedlową zarządzaną przez Samorząd Mieszkańców. Przy tej ilości pasażerów i połączeń kolejowych w zupełności wystarczą siedziska w holu kasowo-biurowym (z PCK, emerytami i kombatantami), a tzw. dużą poczekalnię oddać na stałe w użytkowanie Chojnickiemu Centrum Kultury. Wówczas przedstawienia w rodzaju „Konitzville”, które jest planowane w bliskiej przyszłości, mogłyby być częściej. Tylko czy nie jest na to za późno? Obawiam się, że tak...