Opowiedział jak było na Spitsbergenie

Dodane: 2025-11-25

Niedawno odbyło się kolejne spotkanie czwartkowe u Albina w siedzibie jego kolekcji przy ul. Michała Drzymały w Chojnicach. Tym razem gościem Muzeum Historyczno-Regionalnego był Tomasz Szydeł, uczestnik wyprawy na Polską Stację Polarną PAN w Hornsundzie, która trwała od czerwca 2006 do lipca 2007 roku.

Już na etapie organizacji wydarzenia pojawiła się zabawna anegdota – większość z nas nie zdawała sobie sprawy, że osoba widniejąca na zdjęciu w zaproszeniu nie była prelegentem, lecz bosmanem statku. Wyobraźcie sobie zdziwienie niektórych uczestników, gdy odkryli tę pomyłkę tuż przed rozpoczęciem spotkania!

Podczas wykładu pan Tomek opowiadał o codziennym życiu na stacji polarnej. Wspominał, że czasami nuda dawała się we znaki, ale każdy miał swoje obowiązki. On sam zajmował się sortowaniem zapisów sejsmicznych oraz kontrolą i naprawą kabli rozmieszczonych na Spitsbergenie. Nie zabrakło też opowieści o kuchennych perypetiach. Przed wyprawą pan Tomek nie potrafił gotować – jak sam żartował, potrafił nawet przypalić wodę. Ponieważ każdy uczestnik miał dyżury w kuchni, musiał szybko się nauczyć. Często pisał do swojej mamy, która krok po kroku instruowała go, jak przygotować posiłki.

Dowiedzieliśmy się również, że centrum życia, kultury i administracji na Spitsbergenie stanowi stolica – Longyearbyen. Mimo surowego klimatu można tam znaleźć sklepy, restauracje czy muzea . Ciekawostką jest obowiązek noszenia broni w celu ochrony przed dzikimi zwierzętami. Ciekawostką jest również, że w budowie stacji na Spitsbergenie swój udział miała chojnicka firma Projprzem. Choć dziś już nie istnieje, pozostawiła po sobie trwały ślad – w betonowym bloczku wyryto nazwę miasta, która na zawsze przypomina o jej obecności w tym miejscu. 

Spotkanie było niezwykle interesujące i pełne barwnych historii . A jeśli ktoś z nas kiedyś zechce odwiedzić te arktyczne rejony – jest to możliwe, ponieważ w okresie letnim organizowane są wycieczki turystyczne.

MH-E

Tagi: