W 2011 kibice Chojniczanki pojechali w policyjnym konwoju na mecz z Zawiszą Bydgoszcz

Dodane: 2026-03-04

Dziś (4.03) po raz szósty MKS Chojniczanka Chojnice zagra na szczeblu centralnym rozgrywek Pucharu Polski. W 1971 dotarła do 1/8 finału; a w 1981 do 1/16, gdzie uległa 1-2 ówczesnemu Mistrzowi Polski Widzewowi Łódź z takimi zawodnikami, jak Zbigniew Boniek, Władysław Żmuda, Włodzimierz Smolarek czy Józef Młynarczyk. W ostatnich latach Chojniczanka trzy razy dotarła do ćwierćfinału. Teraz w Bydgoszczy zmierzy się po raz czwarty na tym szczeblu z III-ligowym Zawiszą. Przypominamy z tej okazji relację z meczu w III lidze obydwu tych drużyn z 16.04.2011 r. Jej autorem jest właściciel Chojnice TV Jerzy Erdman, który wtedy był dziennikarzem portalu chojnice.com, i zapisał się na wyjazd kibiców chojnickiego klubu na ten mecz.

Nie raz zdarzało mi się pisać o meczach Chojniczanki, jej kibicach, organizacji spotkań na naszym stadionie. Gdy pojawiła się możliwość wyjazdu do Bydgoszczy na mecz z Zawiszą, postanowiłem sprawdzić od środka, jak to wygląda.

Jak to było w PRL-u

Poprzednia moja bytność na stadionie Zawiszy miała miejsce, gdy ul. Gdańska miała nazwę Aleje 1 Maja. Było to w drugiej połowie lat 70-tych, gdy bydgoszczanie grali w II lidze. Wtedy nie robiono zamieszania z numerami i nazwami lig, więc wyżej była tylko I liga. Wsiąść do tramwaju linii nr 6 w dniu meczu było sztuką nie lada, więc z ul. Pestalozziego na Skrzetusku wybraliśmy się pieszo. Ochroniarzami na meczu byli żołnierze służby zasadniczej. O sprawdzaniu dowodów osobistych czy szkolnych legitymacji nie było mowy. Na mecz z Motorem Lublin przyszło około 20 tysięcy ludzi. Taka była wtedy średnia frekwencja w Bydgoszczy. Zapamiętałem z tego meczu, że w czasie przerwy kibice Zawiszy odwiedzili sektor gości. Po skonfiskowaniu im flag, spalili je na środku boiska. Po zakończeniu meczu tradycją było wstrzymywanie ruchu samochodowego na Alejach, by ich całą szerokością mogli przemieszczać się kibice.

Policyjny konwój jedzie do Bydgoszczy

Wczoraj (16.04.2011) takiej konieczności nie było. Stadion przy ul. Gdańskiej wypełniony był ledwo w kilkunastu procentach. Zasiadło na nim 2156 kibiców Zawiszy oraz 380 chojniczan. Wyjechaliśmy spod stadionu Chojniczanki około 16.00. Wcześniej odebrałem bilet w ogródku przy restauracji. Szaliki rozdawał w busie znany fotoreporter Gazety Pomorskiej Aleksander Knitter. Wyjazd z Chojnic konwoju ułatwiały rozstawione w newralgicznych punktach radiowozy oraz policjanci. Całą trasę do Bydgoszczy autobusy i mikrobusy jechały w policyjnej eskorcie. Co jakiś czas mogliśmy podziwiać ustawione na wjazdach na stację benzynową czy w większych miejscowościach, radiowozy bądź busy policyjne. Mobilizacja sił porządkowych była sporego formatu. Jadąc przez Bydgoszcz nie zauważyłem żadnych oznak wrogości, poza żartobliwym wskazaniem kciuka w dół przez mieszkańca stojącego na chodniku. Przejazd przez stolicę województwa kujawsko – pomorskiego przebiegł sprawnie, gdyż czerwone światło na skrzyżowaniach nie dotyczyło nas. Pod stadionem Zawiszy czekała na nas brygada policyjna w pełnym rynsztunku, z bronią gładkolufową i tarczami. Jeden z policjantów miał włączoną kamerę. Przez bramę wpuszczano nas pojedynczo. Tam odhaczano nas na liście przywiezionej z Chojnic przez fanklub Chojniczanki. Każdego badano wykrywaczem metali. Sprawdzano zawartość toreb. Zdjęć przy wejściu nam nie robiono. Specjalnie zabezpieczonym korytarzem z barierek, asekurowanym przez patrole z psami, udaliśmy się do sektora dla gości. Niestety, ale na tym stadionie jest położony na łuku. Nasz sektor ochraniało po bokach kilku ochroniarzy. Na bieżni stało ich „aż” dwóch. Wszyscy wynudzili się potężnie.

W dopingu wygraliśmy z Zawiszą

Bardzo kulturalny i pomysłowy doping oraz oprawa, którą zademonstrowali „Fanatycy z Grodu Tura”, były na poziomie zdecydowanie lepszym, od gry ich pupili. Mimo straconych bramek (Chojniczanka przegrała 0-3 z Zawiszą), ani przez moment nie było przerwy w zachęcaniu piłkarzy Chojniczanki do lepszej gry. Praktycznie siedzieliśmy jedynie podczas przerwy. Wtedy właśnie spotkałem posła Piotra Stanke oraz radnego Aleksandra Mrówczyńskiego, wiernych kibiców „Chojnczanki”. Ciekawym obrazkiem była też kolejka chojnickich kibiców do stoiska z grillowanymi kiełbaskami, które stało kilkadziesiąt metrów dalej. Bliżej nie pozwalała krata.

Wyjazd do Bydgoszczy był bardzo bezpieczny, ale piękno sportu w cieniu psów i pałek, gdzieś uleciało. Teraz już wiem, jak się czują więźniowie. Zastanawiam się tylko, po co budujemy kilkudziesięciotysięczne stadiony na Euro 2012, gdy w 400 – tysięcznej Bydgoszczy, mimo pięknej pogody, przyszło tylko 0,5% mieszkańców? Może przestraszyli się opisanej otoczki?

Mecz będzie można obejrzeć podczas transmisji w TVP Sport, także na ich kanale w YouTube pod tym linkiem.

Zdjęcia z 2011 otrzymaliśmy z portalu chojnice.com.

Tagi: