Do pożaru w Parku Narodowym przyczyniło się nieodpowiedzialne zachowanie człowieka

Dodane: 2026-04-20

Kolejny raz nieodpowiedzialne zachowania człowieka przyczyniają się do strat przyrodniczych i materialnych naszego dziedzictwa, jakim są parki narodowe.  Kilka dni temu w Parku Narodowym „Bory Tucholskie” zdarzył się pożar. Nie wywołały go zjawiska przyrodnicze, jak chociażby wyładowania atmosferyczne.

Nie miał związku ze zwarciem linii elektrycznej, gdyż zdarzył się w miejscu zamkniętym dla turystów w obszarze ochrony zwierząt, z dala od szlaków turystycznych, dróg i linii energetycznych czy kolejowych. A jednak się zdarzył. Spowodował go człowiek, który uznał, że lepiej wie od innych gdzie może chodzić, nocować i rozpalać ogniska. W swoim zarozumialstwie nawet nie przyszło mu na myśl, że postępuje niewłaściwie. Jego lekkomyślność, brak poszanowania przyrody i zasad w niej obowiązujących (które już dawno wypracowali ludzie mądrzejsi od niego) spowodowały nie tylko starty materialne, ale i przyrodnicze. Całe szczęście, że nie doprowadziło to do tragedii (zbudowania ludzkie znajdowały się zaledwie 800 m od miejsca pożaru).

Kaprys człowieka spowodował, że uruchomione zostały ogromne środki: 11 wozów strażackich, dwa samoloty gaśnicze, kilkudziesięciu strażaków i pracowników Parku. Ugaszenie pożaru trwało kilka godzin, akcja była trudna, część sprzętu trzeba było przenosić ręcznie, trzeba było wyciąć drzewa, by akcja gaśnicza mogła się odbywać. A i tak istniało niebezpieczeństwo odcięcia drogi ewakuacji uczestników akcji. A później, jeszcze przez 3 doby, trwało pilnowanie pożarzyska i dogaszanie zarzewi ognia. Proszę policzyć jakie to ogromne koszty. Ile trudu, poświęcenia kosztował ten nieodpowiedzialny czyn.

A koszty przyrodnicze? Na ten moment wiadomo, że spaliła się ściółka, trzcinowiska, drzewa. To była ostoja zwierząt, ucierpiały już gniazdujące ptaki, jak chociażby żurawie. A sama akcja, generująca – w tym spokojnym miejscu – hałas, huk i zamieszanie, jeszcze długo będzie pamiętana przez zwierzęta. Dziś obawiamy się o lęg bielików, o miejsce rozrodu wilków, nie wspominając o całej rzeszy tych mniejszych i większych zwierząt. One przez najbliższe 2-3 lata będą omijać to miejsce. A ci pseudo miłośnicy przyrody, czy choć przez chwilę zastanowili się? Prawdopodobnie to oni nagrali się na fotopułapce, szczęśliwi i uśmiechający się do kamery. Jakby chcieli powiedzieć "a my Wasze zakazy mamy za nic, nam wolno więcej".

Czy zgadzamy się na takie zachowania? Jeśli prawdziwi turyści myślą tak jak my, to kierujemy do Was prośbę, reagujcie na podejrzane zachowania, zgłaszajcie do Parku (mailowo, sms-em, telefonicznie). Pracowników Służby Parku jest niewielu, nie jesteśmy wstanie być w każdym miejscu, o każdej porze. Tylko wspólne działania uchronią nasze dziedzictwo przyrodnicze. Głupotę trzeba zwalczać.

Serdecznie dziękujemy Wszystkim, którzy pomagali w ugaszeniu pożaru. W szczególności Lasy Państwowe, Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Toruniu, Nadleśnictwo Przymuszewo oraz Nadleśnictwo Rytel za wsparcie z powietrza i udostępnienie samolotów Dromader, które w znaczący sposób wsparły działania ratowniczo – gaśnicze. Dziękujemy Wszystkim strażakom, którzy brali udział w akcji gaśniczej oraz sprawdzeniu pogorzeliska. 

Park Narodowy Bory Tucholskie

Tagi: