O tym jak ważne jest tłumaczenie książki, czy czytelnik zauważa pracę tłumacza i jak wygląda jego warsztat pracy mówiła w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Chojnicach tłumaczka Agnieszka Myśliwy. Spotkanie „Nie tylko przekład – kulisy pracy tłumacza” odbyło się w czwartek 25 czerwca.
Spotkanie prowadziła bibliotekarka Anna Maria Zdrenka. Poinformowała, że zorganizowane ono zostało przez Stowarzyszenie Tłumaczy Literatury oraz Miejską Bibliotekę Publiczną w Chojnicach i odbyło się w ramach cyklu „Szekspir nie pisał po polsku”. Przedstawiając Agnieszkę Myśliwy podkreśliła, że tłumaczeniem literatury zajmuje się ona od prawie 20 lat i jest autorką ponad 100 przekładów.
Rozmowa dotyczyła pracy tłumacza, która nie zawsze jest przez czytelników dostrzegana, a jest niezbędna, żebyśmy mogli poznać literaturę z różnych krajów, bez znajomości danego języka. Dzięki tłumaczom znamy przecież dzieła Szekspira. A czy jest doceniana? Agnieszka Myśliwy przyznała, że w najczęściej jest doceniana, jeśli zostanie zauważona, gdyż ciągle istnieje ten błąd poznawczy, że skoro coś jest po polsku, to powstało w tym języku. Tymczasem połowa wydawanej w Polsce literatury, to literatura tłumaczona z innych języków. – „Bez tłumaczek i tłumaczy nasz rynek wydawniczy byłby o wiele uboższy” – mówiła. Dodała, że jednym z celów powołanego w 2019 roku Stowarzyszenia Tłumaczy Literatury, którego jest członkiem, jest promocja działań na rzecz widoczności tłumaczy. – „Żeby rosła świadomość, że te książki nie biorą się znikąd, że tłumaczenie to jest praca twórcza” – zauważyła. Agnieszka Myśliwy podała główne hasło propagowane przez stowarzyszenie: „Tłumacz też autor”.
Uczestnicy spotkania przekonali się, że osoba, która tekst tłumaczy pozostawia swój ślad, „odciska swoje charakterystyczne indywidualne piętno”. Tłumaczka podkreślała jednak, i to kilkakrotnie, że to autor jest najważniejszy. Mówiła o najnowszym przekładzie popularnej książki Lucy Maud Montgomery „Ania z Zielonego Wzgórza”. Najbardziej popularne jest tłumaczenie Rozalii Bernsztajnowej, tymczasem najnowszy przekład Anny Bańkowskiej to „Anne z Zielonych Szczytów”. Tłumaczka wyjaśniła skąd się wzięły różnice w przekładzie i jak to tłumaczenie zostało odebrane przez miłośników przygód Anne Shirley. Zaprezentowała także przykład kilku różnych tłumaczeń tego samego fragmentu książki. Jak się okazało, wszystkie oddawały sens tekstu, jednak brzmiały inaczej. Zdarza się nawet, że tłumacz musi mieć własny pomysł na tłumaczony tekst, żeby oddać jego oryginalność.
W trakcie spotkania poruszonych zostało wiele interesujących zagadnień dotyczących pracy tłumacza, a także doświadczenia zawodowego gościni. Pytania oprócz prowadzącej chętnie zadawali także słuchacze. Dowiedzieli się, że warto sprawdzać, kto jest autorem tłumaczenia. Jak mówiła Agnieszka Myśliwy, niektóre wydawnictwa zamieszczają imię i nazwisko tłumacza na okładce, inne na stronie tytułowej lub w stopce redakcyjnej. Jeżeli nigdzie w książce nie znajdziemy tej informacji, to mogła być tłumaczona przez programy komputerowe. Podkreśliła, że to czytelnicy będą decydować, czy wybierają przekład człowieka, czy sztucznej inteligencji.
Tłumaczka miała również niespodziankę dla czytelników. Mieli oni odpowiedzieć na pytanie, jakiego tłumacza lubią najbardziej i uzasadnić to, a nagrodą były książki przetłumaczone przez nią. Jak się okazało, nie było to łatwe. Wszyscy zdecydowali, że książki zostaną podarowane MBP w Chojnicach i tym samym będą dostępne do wypożyczenia. Są to następujące tytuły: Olivie Blake „Masters od death”, Anna Todd „After. Płomień pod mój skórą”, Melissa Wiesner „Wszystkie nasze tajemnice”, Shaun David Hutchinson „Nic tylko pył”. A do jednej z uczestniczek trafiła książka Eoghan Walls „Ewangelia według Orli”.
MBP w Chojnicach