Dodane: 2026-10-02
Podczas środowej (30.09) sesji Rady Miejskiej Chojnic najgorętsza dyskusja niespodziewanie powstała ws. wniosku radnego Sebastiana Matthesa, by w trakcie punktu pn. „wolne wnioski i oświadczenia radnych” mówcy mogli zabrać głos tylko raz, a ta wypowiedź nie mogła być dłuższa, niż 5 minut. W wyniku realizacji tego wniosku radni z Klubu Nasze Miasto Chojnice pod koniec sesji wyszli z sali obrad.
Od początku bieżącej kadencji na sesjach chojnickiego samorządu nie raz radni z koalicji „rządowej” zgłaszali wnioski formalne o zakończenie dyskusji, ale najprawdopodobniej pierwszy raz od 1990 roku przegłosowano wniosek, by w dyskusji w jednym z punktów obrad było ograniczenia czasowe (do 5 minut) i ilościowe (tylko jeden raz). W naszym powiecie podobne rozwiązanie przejściowo funkcjonowało prawdopodobnie tylko w RM Czerska. Wówczas w 2019 roku wprowadzono do Statutu Gminy Czersk zapis, że w debatach nad każdym punktem obrad radny mógł zabrać głos raz, a drugi raz tylko w ramach polemiki czy sprostowania. W aktualnym kształcie Statutu ten zapis został wykreślony. Wybraliśmy z przebiegu obrad sesji RM Chojnic wypowiedzi radnych oraz burmistrza z punktu pn. wolne wnioski i oświadczenia radnych, które są związane z wnioskiem o ograniczenia czasu wypowiedzi. Całość tego punktu obrad do obejrzenia od tego miejsca w zapisie naszej retransmisji obrad XXVI sesji RM z 30.09.2026.
Sebastian Matthes: Szanowne koleżanki i koledzy, ten punkt w porządku obrad nosi nazwę "Wnioski i oświadczenia radnych oraz odpowiedzi na wnioski". Natomiast od co najmniej dwóch sesji powinien on nosić nazwę „Dyskusja godzinna na sprawy różne”. Apelowałem do was o to, żebyśmy zachowali umiar tutaj w wypełnianiu tego punktu porządku. Natomiast ten apel niekoniecznie spotkał się z waszą przychylnością. Dlatego dzisiaj chciałbym zaproponować pod głosowanie wniosek formalny w treści mówiącej o ograniczeniu wypowiedzi każdego radnego w tym punkcie obrad do jednej wypowiedzi z ograniczeniem czasu do maksymalnie pięciu minut.
Marzenna Osowicka: Czas start. Sebastianie, jestem naprawdę zdegustowana twoją propozycją. Wpisujesz się w tak zwane zamordystyczne praktyki, żeby pewne sprawy nie wybrzmiały. (…) Także złożę to do protokołu, bo nie będę w stanie oczywiście w ciągu pięciu minut przeczytać. A są to sprawy ogromnie ważkie, dotyczące spraw oświatowych, dzieci i młodzieży z niepełnosprawnościami. (…) Wybacz Marcinie, nie zdołałam przedstawić twojej sportowej propozycji dla mieszkańców miasta.
Kamil Kaczmarek: No przezabawne. Mówiłem o tym, że demokracja musi być bezprzymiotnikowa. Kolega radny politolog pewnie wie, o co chodzi. Jest demokracja ludowa, demokracja sterowana, demokracja fasadowa, demokracja socjalistyczna. A teraz mamy demokrację chojnicką, specyficzną formę patologicznej w liberalnym ustroju, który z pozoru daje mieszkańcom prawo głosu, ale w praktyce skutecznie go ogranicza. (...) Opowiem o panu Kazimierzu Jaruszewskim. Miałem ochotę przeczytać, jeżeli on nie chce słuchać mieszkańców, przeczytać te wszystkie wpisy, które odnoszą się do jego zuchwałego stwierdzenia, że mieszkańcy nie będą mogli zabierać głosu na jego komisji. (…) Zawodzi również Sebastian Matthes, którego panu przewodniczącemu wskazywałem jako przykład osoby, która prowadząc komisję radzi sobie z tym, żeby głos opozycji był wysłuchiwany, żeby obrady przebiegały w fantastycznej atmosferze. Tymczasem budujemy tutaj pozory demokracji lokalnej. Pan przewodniczący konsekwentnie w kolejnych podpunktach mówi: „Będziecie mieli państwo radni możliwość wypowiedzieć się w punkcie wolne wnioski”. I co? Jeden naganiacz, a drugi ustala reguły demokracji lokalnej. Wszystko ma być wypowiedziane tam, a na koniec damy wam pięć minut, żebyście poruszyli trzynaście tematów, które sobie wyłoniliśmy.
Arseniusz Finster: Jeżeli chodzi o te dywagacje, że państwo tutaj przytulili tysiąc pięćset złotych. Sesja powinna trwać dwie, trzy godziny, bo są komisje od tego, żeby problemy rozwiązywać. Jesteśmy dostępni dla wszystkich i nie ma tutaj żadnego problemu. Jeżeli chodzi o to, co pisano pod informacją pana Jaruszewskiego. On, jako przewodniczący komisji, nie odmówi żadnemu mieszkańcowi udziału i wystąpienia w komisji. Chodziło o to, że ta osoba, która chce wystąpić, żeby o tym zawiadomiła w logiczny, spokojny sposób. Nie można tak czynić, że jest komisja, przychodzi pięć osób i każdy zabiera głos nie w temacie. Demokracja wymaga też porządku. Natomiast jestem przekonany, znam Marka Jaruszewskiego wiele lat, że jest to osoba zaangażowana i wie, co robi, a robi to tylko po to, żeby nie było właśnie destrukcji. Takiej, jaką pan (Kamil Kaczmarek – red.) uprawia na tych sesjach wtedy, kiedy nie ma limitów czasowych.
Zdzisław Januszewski: Po raz pierwszy publicznie muszę się nie zgodzić z głosem pana radnego Kamila Kaczmarka. Przykro mi. Life is brutal. Otóż wspomniałeś, że demokracja chojnicka, jak to dumnie brzmi. Ale przecież to nie jest żadna demokracja chojnicka. To jest marna podróba demokracji walczącej reaktywowanej przez Klausa Bachmanna. Mieliśmy tego jasny dowód tutaj. Demokracja walcząca to nic innego, jak walczenie środkami prawnymi z opozycją.
Kamil Kaczmarek: Klub Nasze Miasto Chojnice opuszcza obrady na znak protestu przeciwko ograniczaniu prawa mieszkańców do brania udziału czynnego w obradach sesji rady miejskiej. (…) My reprezentujemy mieszkańców miasta i ograniczanie nam, że sesja nie może trwać trzy godziny, bo radny nie może się wypowiedzieć po raz drugi, jest rażącym naruszeniem zasad współżycia społecznego i zasad demokracji. Nie może być tak, że radny prosząc przewodniczącego Rady Miejskiej Macieja Bonnę o trzydzieści sekund, żeby się odnieść do zarzutów, które są formułowane przez burmistrza, nie ma możliwości się wypowiedzieć. Przez całą sesję mówił pan, że będziemy mieli możliwość odniesienia się do jednej, drugiej, trzeciej, piątej kwestii w wypowiedziach w wolnych głosach radnych. (…) Pana punkt widzenia jest pełen buty, przemocowości, werbalnej agresji. (…) Opuszczamy sesję Rady Miasta, aby państwo mogli dusić się we własnym sosie i uchwalać sobie przemocową większością, co tylko rzewnie wam się podoba.
Na naszym zdjęciu wykonanym podczas obrad Komisji ds. Petycji RM Chojnic radny Sebastian Matthes jest pierwszy z prawej.