Janusz Kasprowicz i Stanisław Marinczenko skradli wczoraj (14.04) serca publiczności w podziemiach kościoła gimnazjalnego. Dlaczego? Bo są mistrzami w swoim fachu, czyli w poetyckiej piosence. W dodatku śpiewają Wysockiego, Cohena, Kaczmarskiego i Osiecką!
Kasprowicz, operujący zachrypniętym głosem, w kapeluszu i stroju z kategorii niegarniturowych, jak ulał pasuje do repertuaru, który stał się jego marką. Jego Wysocki prawie zmartwychwstaje na scenie, ale to nie znaczy, że mamy do czynienia z kopią oryginału. Raczej – ze ściganiem mistrza.
W nawiązaniu do licznych ostatnio głosów, by usuwać wszystko, co jest związane z kulturą rosyjską i wyrzucić ją na śmietnik, artysta poczuł się w obowiązku wygłosić coś w rodzaju swojego credo. – Nie zrezygnujemy z Wysockiego – oznajmił. – Bo to on był dla nas w latach 80. symbolem walki o wolność i demokrację, o prawa człowieka. To z niego czerpał nasz rodzimy wielki bard Jacek Kaczmarski.
Dostał brawa. I tak już było do końca. Czy był to liryczny Cohen, czy drapieżny Kaczmarski, czy zjawiskowa Osiecka. Po drodze były gawędziarskie wstawki – o tym, co łączyło Wysockiego i Cohena (dla tych, którzy się nie domyślają – geniusz i słabość do kobiet), o tym, że panowie przy piosence Osieckiej „Czy te oczy mogą kłamać” tworzą powierzchowny duet męsko – męski, cokolwiek miałoby to znaczyć, i o tym, że z Marinczenką trudno jest współpracować, bo ma słuch absolutny (a po cichu Kasprowicz kwituje, że to znaczy, że nic nie słyszy...Ale to oczywiście żart...).
Na bis dostaliśmy lwowską kołysankę i trudno było się nie wzruszyć, słysząc dedykację dla wszystkich mieszkańców (różnych nacji) w tym ukraińskim mieście, żeby mogli spokojnie położyć się spać i wstać rano z uśmiechem...- Spotkajmy się za pół roku we Lwowie – apelował (z nadzieją, że będzie to możliwe) Kasprowicz.
Zaprosił też na lipiec na Festiwal Wysockiego pod Szczelińcem w Górach Stołowych. A na koniec komplementował publiczność, że może mieć powody do dumy, bo na takie niszowe (czytaj elitarne) koncerty przychodzą tylko bardzo wybredni słuchacze...
Koncert zorganizowało stowarzyszenie Centrum Kultury Podziemia wraz z parafią pw. Ścięcia św. Jana Chrzciciela. Gości przywitał Michał Leszczyński, który podziękował za współpracę Chojnickiemu Centrum Kultury i wszystkim zaangażowanym w promocję przedsięwzięcia.
Centrum Kultury Podziemia